8 komentarzy

  1. Zaskoczyłaś mnie niesamowicie. Nie mogę sobie tego smaku wyobrazić, a przecież czosnek jem bardzo często. Zapisuję przepis 🙂

    • Niezmiernie się cieszę, że się udało. 🙂 Koniecznie daj znać jak Ci wyszła i jak smakowała galaretka.

  2. Zrobiłam 🙂 Będzie na prezenty dla Ojców 🙂 Mnie nie smakuje, bo za bardzo przypomina żelki, których nie znoszę, ale Gabriel jest zachwycony i już prosi o więcej 😀
    Chyba nie napiszę na etykietkach, że to galaretka czosnkowa, bo jestem bardzo ciekawa czy obdarowani zgadną z czego jest zrobiona 🙂

    • Super! 🙂 Jasne, że nie pisz, z czego zrobiona. Bardzo dużo frajdy sprawiają właśnie zgadywanki i zabawy w sommelierów 😀

      P.S. Przyznaję, że zaskoczyłaś mnie całkowicie – różnych powodów „niechęci” się spodziewałam, ale żeby żelki? 😀

      • Może dlatego, że użyłam żelatyny (okazało się, że agaru zostało mi może 1,5 łyżki, a w moim miasteczku jest nieosiągalny). Nie powiem, smak jest ciekawy, dopóki nie dotrze do mnie żelkowy posmak.
        Tak, można nie lubić żelek 😛

        PS. Kiedyś w jakimś mini konkursie wygrałam kilogram żelek… Gabryś wciągnął je w 2 dni!

        • Ależ ja rozumiem, że można nie lubić żelek. Tylko ze wszystkich opcji „dlaczego galaretka czosnkowa jest be” akurat zarzut żelkowości mi w głowie nie powstał 🙂
          To może następnym razem z pektyną, a nie agarem lub żelatyną? Żelkowość powinna być mniejsza 🙂

Comments are closed.