11 komentarzy

  1. O, też kupiłam ten makaron. Aż jedną paczkę udało mi się znaleźć. Jeszcze nie wymyśliłam jak go wykorzystam, ale Twój pomysł jest bardzo kuszący 🙂

    pozdrawiam
    Daria

    • U mnie było sporo, jakoś nikt go nie chciał. Mam więc zapas i nie zawaham się go używać. 🙂 A dzisiejsze danie polecam, nawet mimo tortury pieczenia czosnku 🙂

  2. Same zalety. Nie dość, że przepięknie wygląda – jak zwykle 😉 – to bezglutenowo, wegańsko, bardzo smacznie, szybko i zdrowo. Danie typu – nic dodać, nic ująć. Super. 🙂
    Te mini listki rzodkiewki są urocze. Niestety, u mnie niedostępne. 🙂
    Ps.
    Ach, zapomniałam napisać o moim pierwszym wrażeniu – Agnieszka zrobiła deser. 🙂

    • Ach, bo Agnieszka zrobiła też deser 🙂 Ale wrzuci na bloga we wtorek.
      Mini rzodkiewki są absolutnie genialne. Kupiłam przypadkiem, na spróbowanie i jestem zachwycona. Ostre, chrupiące, idealne do wszystkiego 🙂

      • Jednym słowem „polowanie czas zacząć”. Na celowniku – mini liście rzodkiewki i również „nieuchwytny” czarny sezam. 🙂
        No i mamy wtorek – pora na… deser. 😉

  3. Muszę sobie coś takiego też przygotować. A ten makaron z zieloną herbatą brzmi ciekawie 🙂

    • Ten makaron można dostać czasem na stoiskach z żywnością azjatycką w marketach. 🙂 Albo polować na Dni Azjatyckie w Lidlu czy Biedronce. Polecam złapać i używać.

Comments are closed.